Zespół Enej dla LubieRadio.pl: "Nasza muzyka wypływa prosto z serca", "LemON genialny"

b_150_120_16777215_00_images_enej.pngGośćmi portalu LubieRadio.pl są muzycy z zespołu Enej: Piotr "Lolek" Sołoducha (śpiew, akordeon) i Mirosław "Mynio" Ortyński (gitara basowa, śpiew). Zespół Enej jest zwycięzcą pierwszej edycji telewizyjnego programu Must Be The Music. 

Bartosz Kańtoch: Dzięki zwycięstwie w programie Must Be The Music Wasza popularność zdecydowanie wzrosła. Czy występ w takim programie to dobry sposób na rozpoczęcie kariery muzycznej?

Lolek: W dużej mierze tak, ale zależy to też od tego, czy artysta ma na siebie pomysł. My go mieliśmy. Program wygraliśmy w 2011 roku, a gramy od 2002 roku. W ciągu tych ośmiu lat wydaliśmy dwie płyty i zagraliśmy masę koncertów. Byliśmy świadomi tego, co robimy. "Lokalny patriotyzm" w odniesieniu do tego talent show pozwala nam powiedzieć, że ten program jest wyjątkowy, w tym sensie, że przychodzą tu artyści, którzy grają swoją muzykę. To dobry sposób na pokazanie własnej twórczości.

Od 2011 roku w największych stacjach komercyjnych można usłyszeć polską muzykę, nawiązującą do gatunków ska-reggae. Wcześniej tego nie było.

Mynio: Bardzo cieszymy się, że złamaliśmy pewien stereotyp, że taka muzyka nie może być puszczana w komercyjnych stacjach radiowych i telewizyjnych. Jesteśmy dumni, że mogliśmy tę muzykę jakby wznieść trochę wyżej do mediów. Ale nie tylko - to również ukraińskość, która nie była aż tak bardzo chwytliwa. Pokazaliśmy, że nie tylko z językiem polskim i angielskim można trafić do radia i telewizji, ale również ukraińskim.

Śledzicie karierę drugiego spektakularnego zwycięzcy tego programu? Mam na myśli grupę LemON.

Lolek: To są nasi serdeczni przyjaciele, z którymi kilkakrotnie występowaliśmy na jednej scenie. Fajne chłopaki. U nich było trochę inaczej, bo powstali na potrzeby programu. Igor (wokalista LemON - przyp. red.) i Adam (gitarzysta - przyp. red.) dobrali chłopaków i stworzyli zespół. Genialnie, że taki gatunek muzyczny odnalazł się w komercyjnych stacjach radiowych. To wcale nie jest prosta muzyka. My gramy muzykę, która ma łączyć dwa narody. To muzyka do zabawy, z uśmiechem - ją trochę prościej przyswoić. Natomiast z muzyką LemONa mogło być trochę trudniej. Ale udało się. Ten zespół odnosi rzeczywiście bardzo duży sukces.

Dlaczego wcześniej nie słychać było podobnej muzyki w mediach?

Mynio: Taka muzyka była. Może nie identyczna, bo każdy gra co innego i nie ma identycznych zespołów, ale były np. Brathanki czy Zakopower. Te zespoły są znane i lubiane, tylko nie do końca mają swoje 5 minut w mediach. Ale oni koncertują i są bardzo chętnie zapraszani na wiele koncertów, Ta muzyka jest i ma swoje miejsce.

Lolek: W naszym przypadku zadecydowała też trochę egzotyka, połączenie dwóch kultur, dwóch języków i młodość. To wszystko się klei. To nie jest tak, że my się ukraińskim zafascynowaliśmy, bo była taka nisza i potrzeba. Mynio urodził się we Lwowie, ja z perkusistą, czyli moim bratem, mamy korzenie ukraińskie. Nasza muzyka wypływa prosto z serca.

Co robicie oprócz koncertowania?

Mynio: Tyle czasu nam zostaje między koncertami, że możemy ewentualnie mieć czas na rozłożenie nóg w fotelu i włączenie telewizora, ale mamy z Piotrkiem studio, w którym cały czas coś nagrywamy.

Czyli nie odcinacie jedynie kuponów?

Mynio: Nie, my te kupony piszemy jeszcze własnoręcznie :)