Magda Jethon: "Orzeł może" nie jest akcją polityczną

b_150_120_16777215_00_images_magda-jethon.pngTo nie jest akcja polityczna, ale społeczna - przekonuje w rozmowie z portalem LubieRadio.pl dyrektor radiowej Trójki - Magda Jethon. "Bronisław Komorowski nie jest politykiem, tylko prezydentem".

 

Bartosz Kańtoch: Czy akcja "Orzeł może" przyniesie wymierne korzyści społeczne?

Magda Jethon, dyrektor Trzeciego Programu Polskiego Radia, organizator akcji "Orzeł może": Nie jestem wróżbitką. Akcja 2. maja była po to, aby pokazać ludziom, że można inaczej świętować, bo jako Polacy mamy powody do dumy. Czwartkowa akcja to tylko happening, który sam w sobie nie był celem, a jedynie środkiem do jego osiągnięcia. Przez miesiąc na antenie Trójki będziemy mówić o akcji, pokazywać dobre wzorce, prezentować Polaków, którzy mają swoje osiągnięcia, ale także na przykład studentów, którzy nie mają kompleksów wyjeżdżając za granicę. 

Czy to znaczy, że słuchacze radiowej Trójki nie są jeszcze wystarczająco uśmiechnięci?

Są ludzie, którym w życiu z przyczyn obiektywnych się nie powiodło i stracili wiarę w swój potencjał. Wiemy doskonale, że uśmiechem leczy się nawet depresję. Uśmiechem także łatwiej załatwić sprawę w urzędzie - zawsze warto się uśmiechać, także w prozaicznych sytuacjach.

Akcja zorganizowana została z wielkim rozmachem, ale pojawiły się wątpliwości co do upolitycznienia tego wydarzenia.

W tej akcji nie było ani jednego ambasadora-polityka.

A prezydent?

Bronisław Komorowski nie jest politykiem, tylko prezydentem Rzeczypospolitej i objął patronat nad akcją podobnie jak nad Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Czy to znaczy, że ona też jest upolityczniona?

"Gazetę Wyborczą", będącą współorganizatorem akcji, wielu utożsamia z pewnymi sympatiami politycznymi.

Nam zależało, żeby dotrzeć do jak najszerszej rzeszy ludzi, stąd współpraca akurat z Gazetą Wyborczą.

Co chwilę realizuje Pani swoje kolejne pomysły związane z "Trójką". Rozumiem, że na tym się nie skończy?

To prawda. Chociaż jak przychodzę do redakcji i mówię, żę mam pomysł to słyszę "o nie", bo przecież my nie mamy firmy eventowej. To wszystko zrobiliśmy w 5 osób - moją zastępczynią i najbliższymi współpracownikami. Logistycznie to była nieprawdopodobnie trudna akcja.

Czy akcja powinna przynieść wymierny wzrost słuchalności?

Nie wiem, ale mam nadzieję, że zwróciliśmy na siebie uwagę. Pokazaliśmy, że jesteśmy otwarci i radośni. Ale cały czas podkreślam, że to nie jest akcja wyłącznie dla młodych, szczęśliwych i pięknych, ale dla ludzi, którzy mają problemy i nie mogą z nich nieraz wyjść. Happening był pewnego rodzaju drogowskazem - na antenie będą szczegóły. Ludzie mieli się zatrzymać i zastanowić - teraz zapraszamy do słuchania Trójki.

Możemy spodziewać się powtórki akcji za rok?

Nie mogę obiecać, bo mnie wszyscy w redakcji przeklinają za straszną robotę, ale ja chciałbym, żeby tak było.